Najczęstszy błąd pojawia się jeszcze przed wyjazdem: rocznica ma być „wyjątkowa”, więc plan zaczyna pęcznieć. SPA, kolacja, wycieczka, zachód słońca, zwiedzanie, zdjęcia, a pomiędzy nimi koniecznie jeszcze jakaś niespodzianka. W rezultacie romantyczny weekend zaczyna przypominać harmonogram krótkiego city breaku.
Znacznie lepiej zacząć od prostego pytania: czego na co dzień najbardziej brakuje? Jeśli odpowiedzią jest odpoczynek, warto zostawić więcej czasu na SPA i spokojny poranek. Jeśli wspólnych rozmów – nie planować wieczoru co do godziny. A jeśli po latach codziennych obowiązków najbardziej brakuje spontaniczności, można ustalić tylko dwa lub trzy punkty i resztę zdecydować już na miejscu.
Warto też przestać traktować rocznicę jak egzamin z romantyzmu. Nie każda para marzy o płatkach róż, eleganckiej kolacji i niespodziance przygotowanej w pokoju. Dla jednych idealnym świętowaniem będzie masaż i wieczór przy stole, dla innych spacer po pustej plaży, a dla jeszcze innych długi poranek bez budzika. Najbardziej osobista rocznica zaczyna się wtedy, gdy przestaje przypominać pomysły podpatrzone u innych.